piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 17

- Ta.. Jasne.. - powiedział
- No tak. Skoro nie wierzysz, to masz problem złotko. - powiedziałam puszczając do niego oczko.
- Problem, to masz Ty Lottie. Jeny.. Ale Ty sie zmieniłaś z te kilka tygodni wiesz? - powiedział
- Super. - powiedziałam odchodząc. - Chodź bracie. - powiedziałam łapiąc go za ciepłą dłoń. Szliśmy do ogrodu gdzie była większa liczba osób. 
- Lottie. - usłyszałam głos z tyłu. Obróciłam się i widziałam drapiącego sie po karku Brian'a
- Tak kochanie? - powiedziałam podchodząc do niego bliżej i bliżej.
- Juz nic. - powiedział obejmując mnie w talii. Nasze usta połączyły się. 
- Eeeeeeeeeeeee..... - powiedziałam przeciągając to słowo. To nawet nie słowo. Tą litere.
-Co sie stało? - zapytał Brian
- Ja mam chłopaka. - powiedziałam
- Eeee? - zapytał
- Eeee? To znaczy że nie możemy być razem, sorry. - odpowiedziałam
- Okej.... - powiedział ze smutkiem w głosie Brian.
* 13:43*
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć a w drzwiach zastałam Niall'a!
- Hej! Co Ty tutaj robisz? Jejku! Jak się ciesze że jesteś! - krzyczałam z radości
- A wczoraj jakoś się nie cieszyłaś... - powiedział 
- Nie rozuimiem. - odpowiedziałam
- Ta. nie rozumiesz. Idź do swojego " braciszka"-  powiedział robiąc cudzysłów z palców
- No bo to jest mój brat do jasnej ciasnej anielki!
- Ta.. Niewazne. Przyszedłem po reszte rzeczy. - powiedział
- Czyli.... - powiedziałam zamykając drzwi przed nosem Niall'a. 
- Czyli ze mną zrywasz. - powiedziałam sama do siebie płacząc. Poszłam do łazienki i znalazłam żyletke. 
1 cięcie. - Jesteś świnią. 2 cięcie - jesteś gruba. Wymieniałam tak aż do ponad 23. Moja ręka była pocięta w rózne znaczki. 
~ Oczami Niall'a ~
- Lottie, wiem że tam jesteś! Otwórz proszę! Chce to wszystko wytłumaczyć! - krzyczałem na marne. Nikt nie otwierał. - Bo zaraz wywarze te drzwi! - krzyczałem bez skutku. - Jak chcesz. - powiedziałem naciskając na klamke - O! Otwarte! - krzyknąłem po czym zacząłem się z siebie śmiać. Poszedłem po swoje reczy. W drodze powrotnej, coś mnie natkneło aby zobaczyć do łazienki.
- Japierdziele! Co Ty sobie zrobiłaś?! Lottie! Słyszysz mnie?! - krzyczałem - Ty świnio! - krzyczałem do siebie - To wszystko Twoja wina! Jak mogłeś do tego dopuścić Niall?! - krzyczałem
Zadzwoniłem na pogotowie. Skąd mam wiedziec czy z nią wszystko okej? 
- Dzień dobry. Prosze przyjechać jak najszybciej na ulice " bla bla bla xD " Moja dziewczyna sie pocieła! - krzyczałem
- Dobrze, zaraz będziemy. - usłyszałem głos osoby z drugiej strony

Po około 10 minutach przyjechała karetka. 
- A pan to kto? - zapytał jeden z osób które przyjechały
- Chłopak Lottie. Ona nie ma nikogo innego... Jej mama umarła 5 lat temu, tato odszedł. Jedynie brat i Ja, ale brat chyba wyjechał spowrotem do Niemiec. 
- Dobrze. Niech pan jedzie z nami. - powiedział
- Dziękuje. - odpowiedziałem 
 
Po chwili byliśmy w szpitalu. Lekarze krążyli między nią. 
 
* Kilka godzin później, gdy Lottie się już obudziła *
 
- Ja przepraszam Ciebie Lottie... To wszystko moja wina.. - powtarzałem sam do siebie. 
Rozmawialiśmy tak długo. 
- Lottie, masz w sobie coś Irlandzkiego? - zapytałem
- Nie a co? - odpowiedziała
- A chcesz coś mieć? - zapytałem po czym podeszłem do Lottie i cmoknąłem ją  policzek. 
- No ba. Najlepiej żeby było związan z Tobą. - powiedziała


###################################################################

Taki tam krótki ;D Teraz obiecuje, że dopóki nie bedzie 3 komentarzy, nie pisze następnego rozdziału, nawet jeśli ma to trważ 3 miesiace ;))

1 komentarz: